• Wpisów:5
  • Średnio co: 212 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 08:24
  • Licznik odwiedzin:3 674 / 1273 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Miało być dobrze i co? Zaczęło się układać i znowu kryzys.. w końcu zaczęło bam starczać pieniędzy robiliśmy już zakupy dla małej a teraz? Przed świętami?
Trzeba jeszcze oddać 300 zł do tego B. Wczoraj przytarł auto i koleś zażyczył sobie 350 zł do tego dać na życie następne 300, zapłacić rachunki 200 zł to wychodzi nam 1150 a że B. ma wypłatę co dwa tygodnie to będzie jej miał ok 1000.. bosko a gdzie tu kupić jakieś drobne prezenty i jeszcze dziecku coś kupić?
Jak tu się nie denerwować?
Jak żyć?
Już nie mówię o tym że na okrągło boli mnie biodro które promieniuje na chore kolano do tego jeszcze nerka
Czy kiedyś będzie dobrze? Chyba nigdy
 

 
Nie dosyć że ciąża zabiera mi siły do życia to jeszcze wygląd. Już nie mogę na siebie patrzeć. Wyglądam strasznie
 

 
W styczniu wyprowadzam się sama, narzeczony stwierdził że tak będzie najlepiej a on do mnie dołączy w lutym bądź w marcu. Ja w tym czasie będę miała wszystko ogarnąć. Myślę że ta rozłąka też nam dobrze zrobi w sumie to mam taką nadzieję. Ostatnio czepia się o najmniejszy szczegół.
Na weekend byliśmy u moich rodziców, w niedziele była kłótnia, a o co? Bo chciałam zawieźć brata do szkoły jego autem. Powiedziałam też że wjedziemy do MC donalds po kawę (była darmowa a B. o tym nie wiedział) i też musiał dopowiedzieć "no i kawa za moje pieniądze", to teraz będzie mi wypominał że nie pracuje? Że nie mam swoich pieniędzy? Nie wezmę od niego ani grosza trudno najwyżej zacznę głodować.
O tym żeby pomału już dziecku zacząć coś kupować to wgl szczegół bo wczoraj nawet przy mojej babci zaczął się ze mną kłócić i powiedział że jestem nienormalna..
 

 
Jak mam cieszyć się z ciąży? Odkąd wiem że jestem w ciąży co chwile są kłótnie. Mam dosyć mieszkania u teściowej tylko że mój narzeczony jakoś nie potrafi tego zrozumieć.. Najpierw przez nią się kłóciliśmy, a teraz? Nawet nie potrzeba jej pomocy.
Ciężko przechodzę ciążę i psychicznie i fizycznie non stop coś mi jest źle się czuje, a teraz jeszcze doszło wysłuchiwanie że nic nie robie a on potem wysłuchaje. Ile można sprzątać? Tyle ile daje rade to sprzątam rano, a teściowa wróci z pracy to i tak coś znajdzie nawet jak jest łyżeczka w zlewie zostawiona to i tak potrafi hałas robić... Mam naprawdę dosyć.. Jak tak dalej pójdzie to zostane sama z dzieckiem bo już nie mam siły na te kłótnie. A on wszystko odwróci przeciwko mnie nawet jak kłótnia jest z jego winy.
 

 
Jestem w ciąży, dokładnie w 14tc+3dni.
Na początku bardzo się ucieszyłam lecz z czasem stało mi się to obojętne, a teraz? Nie chce tego dziecka. Można powiedzieć, że wręcz go nienawidzę za to ile teraz mam przez niego problemów. Pod koniec lipca straciłam prace, kilka dni później dowiedziałam się że jestem w ciąży. Pracy już nie szukałam dlaczego? Wtedy wydawało mi się wszystko łatwe, narzeczony dobrze zarabiał, mieszkaliśmy u teściowej. Póki miałam prace chciałam wrócić do dużego miasta w którym mieszkałam zanim zamieszkałam z narzeczonym. Niestety wtedy zeszło to na drugi plan, z teściową nawet w miarę dobrze zaczęło się żyć do czasu. Do czasu aż poczuła że jesteśmy tu uwięzieni. We wrześniu ze względu na sierpniowy urlop i trochę wydatków zaczęło brakować pieniędzy. Zaczęłam obwiniać siebie, a właściwie dziecko o to że nie mogę iść do pracy (zakaz od lekarza). Narzeczony pracuje po 12h z dojazdem do Poznania wychodzi na to że nie ma go w domu od 5 rano do godziny 21. Cały dzień sama, plus to że jeszcze dochodziły żale teściowej i pilnowanie na każdym kroku co robię czy jem ile jem, jak małe dziecko. Z czasem zaczęłam być swoim cieniem i nie umiałam sobie z tym poradzić. Rozmowa z narzeczonym bo w końcu coś zauważył nie była miła i czuje że cholernie go tym zraniłam przez co znienawidziłam to co we mnie jest jeszcze bardziej. Zapytał mnie wprost czy chce usunąć ciążę, nie będę kłamać bo jakiś czas o tym myślałam. Myślałam tylko o tym żeby się tego pozbyć i żeby życie wróciło do normy, co mu odpowiedziałam? Ze łzami w oczach że nie, że nie przyszło mi to nigdy do głowy, a dlaczego tak powiedziałam? Bo widziałam jaki ból mu zadałem słowami że nienawidzę tego dziecka. Problem w tym, że myślałam iż po tej rozmowie coś się zmieni, że nie będę sama, że będzie mnie w tym wszystkim wspierał. Niestety nadal jestem z tym sama, a na dodatek teraz jeszcze doszły kłótnie pomiędzy nami i chęć odejścia od niego, wręcz ucieczka od tego wszystkiego i oddanie dziecka obcym ludziom..

Nienawidzę siebie... Nienawidzę wszystkiego...
  • awatar Paauux3: Ja chciałam tego dziecka ono było planowane tyle że nagła zmiana finansowa, nie daje rady psychicznie po prostu a do tego nie mam wsparcia w nikim. :(
  • awatar PingerowaChudzinka: tak czytam w miarę logicznie (jestem drugi dzień po szpitalu i z logiką jest różnie) słuchaj lekarza.. ciesz się, że masz tę małą Iskierkę w sobie! ja w poniedziałek przeszłam 4te poronienie.. rok po roku.. i może miałaś inne plany..chciałaś robić karierę..ale skoro wyszło, że będzie Dziecko tzn ,że tak miało być! Dziecko nie jest żadną karą,nic nie przekreśla! jedyne czego oczekuję to ogrom miłości i czekania na niego!. ciesz się, że jest w Tobię, i nigdy już nie mów ,że go nie chcesz..że nie nawidzisz! ..a jak chcesz po porodzie oddać ,daj znać! ps: ja nie pracuję od 4lat i nawet nie zamierzam!, chcę zrobić wszystko by zajść i urodzić szczęśliwie. pracuję mąż i rodzice. i każdy wie rozumie i mówi `dziecko nie musisz pracować,najważniejsze byś zaszła i urodziła, z głodu nie umrzemy` ..sa sprawy ważniejsze niż kasa..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›